Teatr Laboratorium, trudno dziś nazwać zwykłym teatrem. Z czasem, bowiem stał się on też ośrodkiem badawczym, a sam Grotowski, jego założyciel zamienił się w badacza, antropologa, który podróżował badać ludy zamieszkałe w Ameryce Południowej. Z dzisiejszego punktu widzenia, można uznać, że prawdziwą istotą funkcjonowania teatru Grotowskiego, były relacje, między widzem a aktorem. W początkowej fazie twórczości, Grotowski starał się wydobyć z aktora, jak najwięcej prawdy, istoty człowieczeństwa, która tkwi w każdym z nas. Aktor nie może jedynie przetwarzać dany mu tekst, ma też na niego oddziaływać. Zresztą tekst odgrywał w jego spektaklach drugorzędną rolę. Większą uwagę przykładał relacjom widz-aktor. Z czasem widz, zaczął być współuczestnikiem spektaklu. By wprowadzić tą koncepcję w życie, przekształcał, czy raczej dostosowywał on metodą Stanisławowskiego, w pracy z aktorem. Z czasem rezygnował on też z wielu składników, iluzji teatralnych, rozbudowanej dekoracji, czy kostiumów, a przede wszystkim z wizualizacji dźwiękowych i wizualnych.
Uosobieniem takiego aktora był Ferdynand Cieślak. Grotowski w swej twórczości odwoływał się też do Teatru źródeł, czyli Teatru tworzonego przez prymitywne ludy na całym świecie. Obecnie istnieje wielu kontynuatorów myśli Grotowskiego, którzy również szukają inspiracji w teatrze źródeł...
Między Grotowskim a aktorami zresztą zdarzały się takie sytuacje, kiedy reżyser przestawał nagle płacić aktorom za hotel przez nich wynajmowany, albo przestał uwzględniać ich w obsadzie kolejnego przedstawienia bez porozumienia z nimi. Na pewno nie wpływa to nigdy pozytywnie na morale współpracowników. Dlatego tez nie można powiedzieć o Grotowskim, że współpraca z nim to czysty miód...
Sam Grotowski, nawet rozwinął koncepcję Stanisławskiego. Skupił się on na fizycznych możliwościach aktora. Można zatem powiedzieć, że Grotowski, był kontynuatorem metody Stanisławskiego, a nawet jego prekursorem. Właśnie najbliżej Grotowskiemu było do Stanisławskiego...
Copyright @ 2011 grotowskiyear.pl